|
Blog > Komentarze do wpisu
Yet another manic WednesdayZasypiam ok. 7.30. Budzê siê o 10.00. Koty po mnie chodz±. Wstajê, dajê im je¶æ, zastanawiam siê czy wyj¶æ po bu³ki czy mo¿e spaæ dalej. Ziiiimnooo. Zasypiam. Budzê siê co godzinê, dwie. Wstajê o 15.30. Próbujê wmusiæ w siebie jakie¶ paliwo. Mój ¿o³±dek nie lubi je¶æ, szczególnie je¶li mam gdzie¶ wyj¶æ wieczorem. Sytuacje towarzyskie powoduj± u mnie ogromny stres, nie wiem dlaczego, bo jestem bardzo lubiana. Niestety popierdol w g³owie i fobie spo³eczne s± czê¶ci± tego jaka jestem. Uda³o siê wmusiæ bu³kê z szynk±. Przesz³abym na wegetarianizm, ale zwa¿ywszy na moj± nietolerancjê bia³ek mleka i jajek mo¿e to byæ trudne. Idziemy dzisiaj na koncert. Bawiê siê w wirtualny alkomat. Sprawdzam ile mogê wypiæ, ¿eby nie umieraæ ca³y kolejny dzieñ. Prawda jest taka, ¿e nie powinnam piæ nic. Ale wrzucam cyfry w rubryczki i otrzymujê wynik: • Jeste¶ kobiet± Pomnó¿ to przez 20 mg paroksetyny. Najchêtniej zosta³abym w domu, ale An dzwoni, ¿e mog± po mnie przyjechaæ ju¿ teraz. Teraz nie mogê! Przecie¿ dopiero co zjad³am! Ech. ¯o³±dek przypomina symbol nieskoñczono¶ci. ¶roda, 08 lutego 2012, super-vixen
|